Reżyseria: Yong-gyun Kim, Scenariusz: Dsng-hak Lee Występują: Si-young Lee, Ki-joon Uhm. Produkcja: Korea Południowa 2013

Ji-yoon Kang to niezwykle popularna autorka komiksów internetowych. Właśnie wysłała do wydawcy swoje ostatnie dzieło – opowieść o śmierci kobiety ze zdeformowaną twarzą… Późnym wieczorem w biurze wydawnictwa rozegra się tragedia… Czy fakt, że zwłoki które rano znajdzie policja są tak samo ułożone jak w ostatnim kadrze komiksu to tylko przypadek? Czy może ktoś naśladuje to co Kang rysuje? A może prawda jest jeszcze inna? Bowiem nasza bohaterka ukrywa pewną tajemnicę – gdy rysuje, traci panowanie nad sobą, kontrolę nad swym ciałem, widzi tajemnicze zjawy, budzi się w zupełnie nieznanych miejscach. Wkrótce fala koszmarnych samobójstw narasta, a Kang zostaje główną podejrzaną. Jednak rozwiązanie nie będzie tak proste…

Zaskakująco dobry, ładnie nakręcony film z pogranicza horroru, fantastyki i momentami komedii. Oczywiście – kolejny raz potrzeba kilku minut by się przełamać do gry aktorów. Pisałem już o tym przy innej okazji – Azjaci mają zupełnie inny styl grania – bardziej mimiką czy intonacją głosu – co nas, wychowanych w innej kulturze może śmieszyć czy przeszkadzać. Na szczęście fabuła filmu jest tak wciągająca, że po pierwszych ujęciach przestaje nam to zupełnie przeszkadzać. Oglądając „Killer Toon” nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że fabuła trochę przypomina „Incepcję” – skomplikowane relacje, zmieniające się opowieści z różnych punktów widzenia – wszystko to wymaga uważnego oglądania. Nie można odejść od filmu by sobie kawy zrobić, bo przez kilka minut akcja filmu potrafi się zmienić o 180 stopni. Do samego końca nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi, a sam finał jest bardzo zaskakujący – zupełnie niepodobny do tego co się przyzwyczailiśmy oglądać. Film jest świetnie nakręcony – przenikanie się scen realnych i kadrów komiksu robi naprawdę duże wrażenie. O grze aktorów trudno coś napisać – bo jak pisałem, wywodzą się z bardzo odległego kręgu kulturowego, więc nie ma do czego jej porównać. Dobra jest muzyka, zaskakująco dobrana do niektórych scen. Jednak mimo całej „obcości” filmu to samo przesłanie jest bardzo uniwersalne – pogoń za sławą za wszelką cenę, zazdrość, uczynki z przeszłości o których najchętniej byśmy zapomnieli… I Zło, które tutaj przybiera bardzo nieoczywisty wymiar (można powiedzieć, że finał filmu jest moralnie niepokojący i niejednoznaczny)… Wszystko to sprawia, że „Killer Toon” to kolejny koreański horror, który gorąco polecam nie tylko miłośnikom grozy, ale po prostu dobrego kina, nie do końca rozrywkowego.

Leave a Reply