Stron 528. Wydawnictwo Albatros, rok wydania 2016

„Labirynt kości” to już jedenasty tom historii z serii Sigma Force. Po raz kolejny spotkamy dobrze znanych bohaterów, dowiemy się nieco więcej o nich, poznamy nowe osoby i kawałek tego co Autor planuje dla niektórych w kolejnych tomach. Ale po kolei:

W Chorwacji dokonano dziwnego odkrycia. W kompleksie jaskiń świątynia katolicka skrywa szczątki neandertalskiej kobiety, ściany jaskiń pokryte są niesamowitymi malowidłami z monstrualnymi sylwetkami tajemniczych humanoidów. Zanim jednak cokolwiek więcej naukowcy zdążą się dowiedzieć o tym dziwnym miejscu zostaną napadnięci i uprowadzeni. Zdoła się ukryć tylko dwoje z nich – katolicki ksiądz i Lena Crandall, zajmująca się badaniem DNA ludzi pierwotnych. W tym samym czasie w ośrodku naukowym w Atlancie zostaje uprowadzona kobieta, pracująca nad teorią Wielkiego Skoku, siostra bliźniaczka uprowadzonej w Chorwacji Leny. Wraz z nią porwany zostaje dobrze nam znany z poprzednich części Sigmy Kowalski i jeden z najbardziej oryginalnych z bohaterów, jakich stworzy James Rollins.

Aby rozwiązać zagadkę porwania i ocalić uprowadzonych komandor Gray Pierce, Monk i Seichen będą musieli zrozumieć co łączy Wielki Skok, Chiny, jezuickiego księdza, którego potomni nazwali „jezuickim da Vinci”, a także odkryć kim są Czuwający…

Już sam ten opis zapowiada, że w książce będzie się dużo działo. I rzeczywiście, Rollins nie zawodzi. Po kilku słabszych powieściach z serii Sigma teraz z książki na książkę jest coraz lepiej. „Labirynt kości” jest mroczniejszy, bardziej złowieszczy. Dużo tutaj nauki, historii. I – za co cenię tak bardzo Autora – większość faktów, miejsc, opisów, faktów historycznych, teorii i odkryć jest zgodnych z prawdą. Oczywiście, wszystko to jest połączone w zupełnie fantastyczną historię, w której ważniejsza jest przygoda niż realizm, jednak sam fakt tak umiejętnego połączenia świadczy o kunszcie Autora. Opisy miejsc takich jak pekińskie ZOO Autor pisze z autopsji – był tam, widział, co widział to opisał. Zresztą właśnie ten realizm dodaje jeszcze smaku historii. Trochę inaczej rozkładają się akcenty na poszczególne postaci powieści. Więcej dowiemy się o Kowalskim, który z drugiego wysuwa się na pierwszy plan. No i z zakończenia wynika, że Rollins szykuje dla tego gburowatego osiłka nie najciekawszą przyszłość. Ale sami się o tym przekonajcie. Ja polecam – jak zawsze w przypadku Rollinsa – „Labirynt kości”. To bardzo dobra książka, która pozwoli Wam przeżyć prawdziwą przygodę, dającą mnóstwo frajdy i zabawy, ale zmuszającą też do chwili refleksji nad człowieczeństwem i jego granicami.

Leave a Reply