Wydawnictwo Videograf, stron: 400, rok wydania 2015.

Piotr Rozmus, który debiutował powieścią „Bestia”, w swojej kolejnej książce przedstawia historię dojrzalszą, bardziej dopracowaną i ułożoną. I to dobrze rokuje na przyszłość – widać, że Autor się rozwija i pewnie niejeden raz czymś nas jeszcze zaskoczy. W „Kompleksie Boga’ poznajemy historię czterech osób – Ewy, Krystiana, Natalii i Wojtka. Są to osoby z różną przeszłością, życiem, z całkiem różnych środowisk. Mimo jednak tego, że są sobie zupełnie obcy, to ktoś postanowił wysłać im wiadomość z tekstem z Biblii. Tekstem dotyczącym grzechu jakie popełnili. Wkrótce porwany zostanie Krystian – bezwzględny agent nieruchomości, kryjący wiele mrocznych tajemnic, następnie w piwnicy oprawcy zamknięta zostanie Ewa – psycholożka, której grzechem była zdrada. Tajemniczy porywacz – a może porywacze? – mają bardzo sprecyzowane plany co do ofiar – poprzez cierpienie do rozgrzeszenia… Policja podejmuje śledztwo, ale z braku punktów zaczepienia utknie ono w martwym punkcie. A uprowadzeni mają coraz mniej czasu.

Musze przyznać, że w trakcie lektury kojarzyły mi się takie tytuły jak „Piła” czy „Siedem”. Bowiem Piotr Rozmus świadomie chyba wybrał jeden z archetypów, który został już wykorzystany w tak wielu horrorach. Jednak przeniósł na polski grunt ten temat tak umiejętnie, że „Kompleks Boga” odbiera się jako powiew świeżości, a lektura stanowi dużą przyjemność (jeśli oczywiście można tutaj mówić o przyjemności). Na plus tutaj zagrał fakt, że przedstawiona historia mogłaby się zdarzyć – zresztą, co chwilę słyszymy, że ktoś zaginął, policja kogoś poszukuje… Po drugie historie czwórki bohaterów są naprawdę wciągające, dobrze wymyślone i napisane – także psychologicznie bardzo wiarygodne i różnorodne. Bohaterowie na pewno nie są papierowi i można się do nich przywiązać, po części zrozumieć ich decyzje.

Znalazłem także i minusy w tej powieści – na przykład, finał jest rozegrany za szybko, trochę tez naciągany. Po misternym tkaniu opowieści przez większość książki Piotr Rozmus nieco w finale rozczarowuje. Niby wszystko się klei, jest wytłumaczone, ale oczekiwałem chyba większych fajerwerków. Znalazłoby się jeszcze jedne czy dwa zarzuty co do fabuły, ale to mi przyszło do głowy już po lekturze, a w trakcie czytania zupełnie mi nie przeszkadzało.

Moja ocena to 4 – ale to bardzo solidna czwórka jest.

Leave a Reply