Dziś będzie trochę nietypowo. Bowiem nie przedstawię sylwetki twórcy lecz jego największe dzieło. Bohater przerósł twórcę. Może przerósł to duże słow, jednak przedstawiając serię komiksową Rork mogę opowiedzieć historię o artyście – i o tym jak zmienia się wraz z upływem czasu sposób w jaki tworzy. Myślę, że będzi to jednorazowy taki artykuł – nie przychodzi bowiem mi na myśl żaden inny grafik, który stworzyłby coś tak niezwykłego jak seria Rork. Andreas – a w zasadzie Andreas Martens – bo tak nazywa się ten artysta – to z pochodzenia Niemiec, na stałe mieszkający we Francji. Urodził się w 1951 roku. Swoje umiejętności doskonalił na Akademii Sztuk Pięknych w Dusseldorffie, potem w Brukseli – w Akademii Św. Łukasza. Porzucił także i ta uczelnie z powodu, jak sam mówi, „zbyt dużego nacisku na filozofię i literaturę”. Zaczął studia w Akademii Sain Gilles, gdzie poznał Eddiego Paape, z którym wspólnie stworzył postać Udolfo. Dzięki komiksom z przygodami Udolfo Andreas znalazł pracę w słynnym magazynie komiksowym „TinTin”. Było to w 1978 roku. W tym też roku narodził się „Rork”. Przez trzy lata Andreas rysował kilkustronicowe historie, niezwiązane ze sobą tematycznie. Głównym ich bohaterem był tajemniczy mężczyzna, o długich białych włosach. Stawiał on czoła różnym zagrożeniom i z historii na historię coraz więcej się dowiadywaliśmy o nim samym. Akcja komiksu toczyła się na przełomie XIX i XX wieku gdzieś w Stanach (później Nowy Jork stanie się swoistym fetyszem Andreasa). Wraz z poznawaniem historii rodziło się coraz więcej pytań… Aż w końcu wydano dwa albumy zawierające historie drukowane w „TinTinie” i kilka zupełnie nowych. „Fragmenty” i „Przejścia” – bo takie tytuły miały albumy stały się od razu wielkim hitem na rynku wydawniczym. Tajemniczość, świetna kreska i pasjonujący scenariusz od razu stały się znakiem rozpoznawczym serii. Andreas rozpoczął pracę nad innym projektem związanym z Rorkiem – miały to być krótkie historie o wędrówkach Rorka między światami… Projekt ten pozostał niedokończony – jedynie opowieść „Zapomniani” jest dostępna (wraz z jednym z albumów) dla czytelników. Powodem przerwania pracy był fak, iż Wydawnictwo Lombard – największy francuski wydawca komiksów zaproponował Andreasowi wydanie kolejnych przygód Rorka. Ukazało się pięć albumów. Tutaj ciekawostka – albumy były potraktowane jako oddzielna całość i numerowane od 1 do 5 – do dziś sprawia to problem wydawcom i komiksy Andreasa nie mają numeracji. Te pięć nowych albumów to zamknięta całość i od razu widać różnice w sposobie ich rysowania. O ile pierwsze dwa to krótkie, zamknięte historie – dopiero od pewnego momentu łączące się w całość – to pięć następnych jest prawdziwymi fajerwerkami. Zarówno pod względem scenariusza jak i rysunku. To trochę tak jakby świetnym twórcom tanich, niezależnych produkcji filmowych dać budżet i możliwości hollywoodzkiego kina. Pięć albumów jest ściśle związanych z dwoma pierwszymi – a całość stanowi zapierającą dech w piersiach opowieść godną Lovecrafta. Nie bez kozery przywołuje tutaj pamięć H.P.Lovecrafta. Bowiem „Rork” jak żywo przypomina najlepsze dzieła twórcy horroru. Tutaj też mamy prastare cywilizacje żyjące w morzu, nawiedzone domy, przybyszów z kosmosu i tajemniczą siłę która chce zniszczyć planetę. Mamy też wędrówki między wymiarami, trochę kryminału i całe mnóstwo grozy. Wszystko to podkreślone znakomitą kreską, pełną mistycyzmu, dynamiki. Komiks ma znakomity scenariusz – poboczne wątki, zdawać by się mało ważne, i te główne – splatają się w siódmym tomie, który jest po prostu mistrzostwem świata. Ta prawdziwie epicka powieść ma zaskakujący finał i po lekturze długo nie można pozbierać szczęki z podłogi. Ciekawym jest także to, iż w świecie Rorka powstała jeszcze jedna opowieść. „Capricorn” – bo o nim mowa – to komiksowy cykl ściśle związany z Rorkiem. Można powiedzieć, że te dwie serie się uzupełniają – ci sami bohaterowie występują i w pierwszej i w drugiej. Takie rozbudowanie uniwersum Andreasa tylko wyszło mu na dobre – mógł więcej pomysłów i opowieści zrealizować, stale poprawiając swoją kreskę, pokazując nam coraz lepiej dopracowany świat. Zarówno seria „Rork” jak i „Capricorn” ukazała się w Polsce za sprawą wydawnictwa Egmont. Ładnie wydane albumy na pewno ucieszą każdego fana komiksu czy dobrych opowieści. Gwoli ścisłości – pierwsze dwa albumy – „Fragmenty” i „Przejścia” ukazały się pierwotnie w „Fantastyka Komiks” – jednak jakość wydania, kolory – wołały o pomstę do nieba. I na tym dziś zakończę swoją opowieść. Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłem Was do poznania tego niezwykłego komiksu. Zapewniam, że warto. Serie takie jak Rork to kamienie milowe w historii komiksu i argument za tym, że komiksy jednak warto czytać… A Andreas na pewno nas jeszcze nie raz zaskoczy. Jak sam mówi – lui wracać do starych prac. Więc może ostatni album o Rorku nie był ostatnim…? Kto wie…

I jeszcze spis komiksów które składają się na cykl:

Rork – 1 – Fragmenty

Rork – 2 – Przejścia

Rork – 3 – Cmentarzysko katedr

Rork – 4 – Gwiezdne światło

Rork – 5 – Koziorożec

Rork – 6 – Zejście

Rork – 7 – Powrót

 

Leave a Reply