Producent: Chris Carter. Muzyka: Mark Snow Obsada: Bruce Harwood, Tom Braidwood, Dean Haglund, Stephen Snedden. Rok produkcji: 2001. Liczba sezonów: 1

Samotni Strzelcy – Lone Gunman, to trzech przyjaciół, których poznaliśmy w serialu X-Files. Pomagali oni Mulderowi i Scully znajdując informację, prowadząc nieoficjalne śledztwa. Ze wszystkich pozytywnych i negatywnych bohaterów, pojawiających się w serialu właśnie Samotni Strzelcy cieszyli się największą popularnością wśród widzów i właśnie oni dostali swój serial – spinpoff do X-Files. Stało się to w 2001 roku – niestety, wtedy właśnie, między 8 a 9 sezonem serial X-Files zaczął zjadać swój ogon, zainteresowanie widowni bardzo spadło. Serial o Samotnych Strzelcach tylko przy pierwszym odcinku miał dużą oglądalność. Potem było już coraz gorzej. „The Lone Gunman” zakończono po 13 odcinkach, a historia Samotnych Strzelców znalazła swój bohaterski finał w 15 odcinku 9 sezonu X-Files. Ale od początku:

Bohaterami serialu są Melvin Frohike, Ringo Langly i John Byers. Tych trzech przyjaciół – chociaż zupełnie różnych – łączy jeden cel: ujawniać rządowe spiski, odkrywać tajemnice. Razem wydają pismo „The Lone Gunman”, którego nazwa zrodziła się z teorii pojedynczego strzelca – kontrowersyjnego wniosku jaki przedstawiła Komisja Warrena po zamachu na Kennedy’ego.

John Byers pracował w Federalnej Komisji Łączności. Dzięki znajomości z Susanne Modeski, której pomagał w ucieczce przed rządem, poznał Richarda i Melvina. To właśnie wydarzenia z tego okresu obudziły w nim pasję by odkrywać teorie spiskowe. Jego specjalnością jest medycyna, genetyka i chemia. Kolejnym z bohaterów jest Richard Langly – najbardziej zwariowany z całej trójki, fan heavy metalu, znakomity haker i programista. Skład zespołu uzupełnia jeszcze Melvin Frohike – były tancerz tango, hippis duszą i ciałem. Melvin jest specjalistą od fotografii i inwigilacji elektronicznej. Oczywiście nie można nie wspomnieć, że skrycia podkochuje się w Scully. Taki skład znamy z X-Files. W serialu „The Lone Gunman” do bohaterów dołącza jeszcze młody Jimmy Bond (2 odcinek sezonu).

Głównym przeciwnikiem Samotnych Strzelców jest agentka Yves Adele Harlow – zajmująca się szpiegostwem gospodarczym. Chociaż czasami – gdy jest jej to na rękę – pomaga w śledztwach, to na ogół najwięcej korzyści wyciąga z nich sama dla siebie.

Sam w sobie serial „The Lone Gunman” nie był zły – bardziej może dla młodzieży, bardziej przygodowo-sensacyjny. Brak w nim było tej mroczności i grozy jaka niosło za sobą X-Files. I być może była to jedna z przyczyn, dla których nie cieszył się on powodzeniem. Już wtedy fani Archiwum X byli podzieleni i główny serial tracił widzów, sama tematyka była wyeksploatowana do cna i coraz mniej osób interesowało się teoriami spiskowymi i kosmitami. Samotni Strzelcy, jako oddzielny serial, nie mieli praktycznie żadnych szans. Może gdyby coś z mroczności wczesnych odcinków X-Files udało się w „The Lone Gunman” zawrzeć, może gdyby serial powstał kilka lat wcześniej – gdy świat zachłystywał się przygodami Muldera i Scully… Nigdy się już tego nie dowiemy. W sumie szkoda, bo w oderwaniu od całego uniwersum Archiwum X serial był całkiem ciekawą produkcją, i spokojnie można go także dziś oglądać. Można też powiedzieć, że był produkcją proroczą – zobaczcie pierwszy odcinek, wyemitowany w marcu 2001 roku, gdzie pojawił się motyw próby rozbicia samolotu pasażerskiego o wieżowce WTC…  „The Lone Gunman” to przykład dużego potencjału, niewykorzystanego, ze względu na czas i okoliczności, w jakich chciano go wykorzystać.

Na szczęście z Byersem, Frohike i Langleyem postanowiono rozstać się godnie. I tak oto dochodzimy do ostatniego spotkania z trójką wojowników o prawdę. W 15 odcinku 9 sezonu („Jump the Shark”) Samotni Strzelcy poświęcają życie, by uratować tysiące ludzi przed wirusem, stworzonym przez terrorystów. W uznaniu swoich zasług zostają pochowani na cmentarzu w Arlington, wśród największych bohaterów Ameryki. I tak kończy się historia „The Lone Gunman”. A ja jeszcze tylko powiem, że jeśli kiedyś traficie na ten serial, to dajcie mu szansę. Potraktowany jak ubogi krewny innych seriali Cartera, zasługuje na to, by go obejrzeć. Bo co by nie mówił – to nie był zły serial. To był serial, który nie trafił w swój czas.

Leave a Reply